niedziela, 13 grudnia 2009

Żywiołak - Warszawa(Polskie Radio, Program Trzeci) - 29.11.09


Dawno już nie widziałem przy Myśliwieckiej tylu ludzi czekających w kolejce, z nadzieją dostania się na koncert polskiej kapeli. Większość z tych osób obeszła się smakiem, ponieważ tym razem na wejściówki dostało się jedynie kilkoro fanów.
Po tym koncercie doszedłem do wniosku, że organizowanie koncertów tak żywiołowych kapel, w sali, w której z założenia przyjmuje się muzykę na siedząco, mija się z celem. Ci ludzie mają moc. Samo to, jak daleko zespół ten zaszedł na Woodstockowej scenie pokazuje, potencjał koncertowy jaki w nich drzemie. A pokazali go, w pełnej krasie, tego wieczoru.
Po dosyć długim wprowadzeniu i wielu ciepłych słowach, projekt Żywiołak zainstalował się na scenie i bez kolejnych zbędnych słów ze strony muzyków zaczął grać. Pierwszy numer, z płyty Nowa Ex-Tradycja, otworzył ten ponad godzinny show. Nagłośnienie od samego początku było nienaganne oraz odpowiednio głośno ustawione co potęgowało jeszcze wrażenie, jakie wywiera ich muzyka na żywo. Na początku, wszyscy grzecznie siedzieli na swoich miejscach. Po około czterech utworach, grupa najbardziej nieokiełznanych fanów zebrała się pod sceną. Dopiero wtedy mogli w pełni oddać się muzyce i praktykować wręcz rytualne tańce. Klimat, jaki tworzy ta muzyka słuchając płyty jest niczym w porównaniu do magii, jaka zrodziła się na tak kameralnym koncercie. Śpiewy, jęki, sapania i pierwotne okrzyki przeszywały do szpiku kości. Ponadto, wokalistki jak i cały skład świetnie czuli muzykę i siebie nawzajem.. Bębny w połączeniu z przeszkadzajkami, lirą korbową, skrzypcami i gitarą tworzyły niesamowite tło dla wokali, opowiadających przedchrześcijańską, iście słowiańską historię naszych ziem. Widać było, że muzycy spełniają się grając muzykę na żywo i czują się jak ryba w wodzie, gdy wysyłana do nich energia wraca ze zwielokrotnioną siłą.
Podsumowując. Świetny kontakt z publicznością, żywiołowy koncert z niemal nieopisywalną pierwotną energią, mnogość bisów i trzymanie poziomu. I choć muzycy nie zwalniali tempa przez cały występ, pod koniec cięgle byli gotowi na jeszcze więcej muzyki. Pozostaje czekać na kolejny krążek, a przede wszystkim na kolejne dawki żywego grania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz