niedziela, 20 grudnia 2009

Ras Luta - Jeśli Słyszysz(2009)


Choć to pierwszy krążek sygnowany pseudonimem Ras Luta, to ten 27 letni reggae nawijacz jest już dobrze znany przez fanów gatunku w naszym kraju. Początkowo pojawił się na krążku „Dread za dreadem” oraz jako część składowa kolektywu East West Rockers . Ponadto dał dobrze przyjęty występ na jednej z większych halowych imprez reggae w Europie, mianowicie One Love Fest we Wrocławiu. Pokazał że ma potencjał. Niestety na swojej płycie nie wykorzystał go w 100 procentach.

Muszę z przykrością przyznać iż zawiodłem się na tym wydawnictwie. Mimo tego iż wiedziałem jako że szanse na to by ten krążek mnie czymkolwiek zaskoczył są znikome. To i w tym przypadku potwierdziło się że, nadzieja umiera ostatnia. Przed wydaniem płyty można było bez pudła określić jaka płyta będzie i niestety, wszystko się potwierdziło. Choć muzyka tu zawarta jest skoczna i wywołuje mimowolne rytmiczne przytupywanie, to nie wnosi nic nowego. Wesołe, chwytliwe rytmy,dużo dubowego basu, przyjemne klawisze. W tekstach mamy echa tak częstych tematów jak: miłość, jedność, szacunek czy zrozumienie dla drugiego człowieka. Natomiast obowiązkowe wzmianki o złym Babilonie, Hajle Sellasje i zielonym dymie potęgują jeszcze uczucie przewidywalności. Jednak oprócz tych banalnych i powtarzanych na każdym kroku motywów, Ras Luta zawarł na swoim krążku ciekawe spojrzenie na aktualne wydarzenia polityczne. Pokazuje ona jak artysta zadziera nosa i co myśli o narodowych wydarzeniach na wyższych szczeblach władzy. Od wokalnej strony jest dobrze, acz nieco monotonnie. Brakuje mi tu gości z prawdziwego zdarzenia którzy swoją reggae nawijką dali by nam odpocząć od głosu Luty. Natomiast z doborem osób zaproszonych autor trafił nie przymierzając, jak kulą w płot. Ani Hemp Gru ani Mrozu a już na pewno panowie z Pokahontaz nie wpasowali się w obecną stylistykę.

Okładka jak i cała poligrafia również bez fajerwerków. Niestety prostota również nie zagrała tym razem na korzyść naszych estetycznych odczuć. Wydawnictwo polecam wszystkim fanom artysty i tym którzy po prostu lubią się pobujać. Jeżeli szukasz czegoś świeżego i ambitnego, to szkoda Twojego czasu i pieniędzy. Całość zaledwie średnia, a szkoda bo mogło być celująco.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz