środa, 5 sierpnia 2009

Łąki Łan - Łakiłanada(2009)


O zespole jakim jest Łąki Łan dużo się pisało na internetowych portalach muzycznych gdy ich płyta wychodziła na polski rynek. Trzeb przyznać że grupa dorosłych już facetów przebrana za żyjątka polne i jednego zwariowanego czarodzieje narobiła zamieszania w Internecie. Mówiono o nich:” pozytywne świry”, ale głównie chodziło tu o ich wizerunek i to jak sami widzą siebie na scenie. Trochę obawiałem się że na tym się skończy. Że to kolejny zachwyt nad komercyjną smutaśną papką. Choć jest to ich drugi album to dopiero teraz widać cały szum dokoła nich. Kiedy wyszedł ich pierwszy debiutancki „Łaki Łan” nie było aż takiego boom na nich, teraz jest i owszem.

Przed tym jako zobaczyłem ich pierwszy raz na koncercie postanowiłem ni e słuchać nagrań z płyty i dać im szanse na żywo. W sumie nie wiedziałem również nic o nich, co grają jak grają, jaki jest ich pomysł ,byli dla mnie czystą kartką. Po ich występie na Opener Haineken 2009 byli już dla mnie objawieniem polskiej sceny 2009. Już dawno nie byłem zalany taką falą pozytywnej, zwariowanej i ciekawej energii z pomysłem i radością. Po koncercie powiedziałem tylko jedno zdanie: "Mam nadzieje że Polska jest już na to gotowa"

Przyszedł czas na kupno płyty. Zgrywuśna okładka oraz książeczka, wszystko utrzymane w klimacie pola, czy inaczej łąki. Spójność tematyczna zachowana jest na całym albumie co jest bardzo mocną stroną, gdyż muzycy trzymają się pomysłu od początku do końca. Dodałem płytę do kategorii muzyka alternatywna bo tak naprawdę jest bardzo trudno zaszufladkować to wydawnictwo. Jeśli ktoś kiedyś wrzuci je do jednej szufladki osobiście pogratuluje mu głupoty gdyż przez ponad 60 minut muzyki przewija sie dużo różnych muzycznych stylów dzięki czemu nie da się przy niej nudzić. Mamy tu między innymi radosny funk, mocny i momentami transowy drum ‘n’ base, soft rock, momentami Indie rock, trochę bluesa ale najważniejsze zdecydowanie jest to że każdy z tych stylów muzycznych utrzymany jest w trochę żartobliwym klimacie radości i zabawnych tekstów. I apropos tekstów. Mimo tego że te czasami nie mają większego sensu są po prostu majstersztykiem i pokazują w pełni poziom wykrecenia całego zespołu radosnych owadów.

Przy pierwszym odsłuchaniu płyta cieszy ucho, skocznością, dobrym tempem i słyszalna radością gry. Dopiero przy kolejnych odłuchaniach zaczynamy wyłapywać smaczki zawarte na płycie. Jest to naprawdę nie lada gratka dla miłośników polskiej muzyki potrzebujących świerzego niezależnego powiewu na naszej scenie. I choć jest to zespół z dorobkiem dopiero jednej płyty to muzyka jest dojrzała a show jaki odstawiają na koncertach jest czymś naprawdę wartym polecenia.

Może dziwicie się że opisuje same pozytywy i mocne strony wydawnictwa, ale Malo minusów przychodzi mi na myśl .No może to że płyta mogła by trwać dłużej niż wspomniane 60 minut. Większa obawę budzi jedynie to jak Łąki Łan dalej poprowadzą swoja karierę. Temat łąki w końcu musisz się wyczerpać i nie wiadomo czy na kolejnej płycie owady będą tak samo świeże jak teraz. Jedyne co możemy zrobić, to modlić się o to by w kolejnych wydawnictwach nie stali się oni parodią samych siebie. Ale nie ma co tak daleko wybiegać w przyszłość. Na dzień dzisiejszy ode mnie zdecydowanie 5 na 5.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz