sobota, 10 lipca 2010

Yeasay­er - Odd Blood (2010)



Grupę Yeasay­er po­zna­łem tylko i wy­łącz­nie za spra­wą te­go­rocz­ne­go Open'era. Prze­dzie­ra­jąc się przez mno­gość bar­dziej lub mniej uda­nych pro­jek­tów, ten za­in­te­re­so­wał mnie naj­bar­dziej. Druga płyta wzmac­nia ich po­zy­cję na sce­nie al­ter­na­tyw­nej.

Na po­czą­tek muszę się do cze­goś przy­znać. Nigdy nie byłem za­go­rza­łym fanem słod­kich me­lo­dii i chór­ków wy­ję­tych żyw­cem z płyt Bee Gees. Dla­te­go po pierw­szym prze­słu­cha­niu al­bu­mu uzna­łem go za prze­cięt­ny na­wrót tra­dy­cji lat 80', który nie wart jest zła­ma­ne­go gro­sza. Jed­nak po wy­łą­cze­niu mu­zy­ki wciąż pod nosem nu­ci­łem sobie ich nu­me­ry, a po gło­wie ko­ła­ta­ły mi się chwy­tli­we me­lo­die. Dla­te­go wła­śnie po­sta­no­wi­łem dać krąż­ko­wi "Odd Blood" drugą szan­sę. I trze­ba przy­znać, że wy­ko­rzy­stał ją. To nie­zwy­kle ważne by mu­zy­ka, oprócz na­tu­ral­nej ra­do­ści słu­cha­nia, od­zna­cza­ła się w świa­do­mo­ści i za­pa­da­ła w pa­mięć. I tak wła­śnie dzie­je się przy naj­now­szej, a dru­giej z kolei, pły­cie Yeasay­er.

Krą­żek z po­wo­dze­niem mógł­by zo­stać so­und­trac­kiem do ekra­ni­za­cji ja­kiejś baśni. Ra­do­sne dzwo­necz­ki, ko­lo­ro­we me­lo­die i pełne gra­cji chór­ki prze­pla­ta­ne z od­gło­sa­mi na­tu­ry two­rzą nad wyraz ra­do­sny i ba­jecz­ny kli­mat. Co rów­nież ważne, płyta nie nudzi się nawet po wie­lo­krot­nym prze­słu­cha­niu i na dobre roz­gasz­cza się w na­szych gło­śni­kach. W od­róż­nie­niu od "All Hour Sym­bals", czyli de­biu­tanc­kie­go krąż­ka grupy, jest to album bar­dziej prze­bo­jo­wy, zatem rów­nież bar­dziej po­po­wy. Tym razem jed­nak na­le­ży za­pi­sać to chło­pa­kom na plus i ze spo­koj­nym su­mie­niem uznać, że zdali tak zwany test dru­giej płyty.

Choć fani, któ­rzy po­ko­cha­li grupę za ich pierw­szy krą­żek mogą być nie­ja­ko za­wie­dze­ni, uwa­żam, że do­brze się stało, gdyż dzię­ki nowo przy­ję­tej for­mu­le mu­zy­ka tra­fia do więk­sze­go au­dy­to­rium. Praw­do­po­dob­nie dzię­ki temu rów­nież bę­dzie­my mieli oka­zje zo­ba­czyć chło­pa­ków już nie­ba­wem na Fe­sti­wa­lu He­ine­ken Open'er.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz