Mogliby być kolejnym z tysięcy amerykańskich zespołów z kontraktem płytowym, bawiącym się na swoim podwórku, gdyby nie ich pochodzenie. Panowie wywodzą się z Nowego Orleanu, w którym również tworzą. Nowy Orlean to miasto, gdzie muzyka o zabarwieniu jazzowym wychodzi poza ramy kulturowe. Miasto, w którym tradycja muzyczna jest małą religią komponujących tam artystów. Muzycy, będąc świadomi dźwigania wieloletniej tradycji, chełpią się swymi korzeniami.
Poznałem ich przypadkiem, za sprawą ich debiutanckiego krążka „Coolin' Off”. Płytę, obecnie trudno dostępną, nabyłem za bezcen na wyprzedaży. Tym bardziej byłem zdziwiony poziomem nagrania. Muzyka na wskroś bluesowa o jazzowym kolorycie. Zakochałem się w tym krążku od pierwszego przesłuchania. Zostałem "kupiony" dzięki luzowi i miłej, rodzinnej atmosferze panującej w nagraniach. Od tamtego momentu postanowiłem śledzić dalszy rozwój ich kariery.
Na kolejnych płytach "Galactic" do swoich muzycznych zainteresowań dorzucili funk. I tak oto dochodzimy powoli do punktu, w którym aktualnie jest zespół. Ich najnowszy krążek pt. ”Ya-Ka-May” choć nie wywołuje rewolucji jest bardzo dobrym, równym materiałem. Jedyne, co może się nie podobać, to fakt, że muzycy weszli na niebezpieczną, nieco komercyjną ścieżkę. Wzbogacając swoją muzykę o jednostajny bit rodem z muzyki r'n'b oraz pokaźne grono gościnnych wokalistów, stracili nieco swój czar.
Ich szósta studyjna płyta, którą możemy zakwalifikować jako funkowy jazz, bardziej zachęca do nieskrępowanych pląsów na parkiecie, niż wysłuchania w zaciszu domowych głośników. Muzyka radosna, przyprawiona sowicie sekcją dętą nie pozwala nam na moment wytchnienia. Przesłuchując poszczególne "kawałki" nie doświadczamy chwili nudy, a to dzięki mnogości różnej ekspresji wokalnej zgromadzonych gości. To wszystko na tle lekkich i niczym nieskrępowanych zabaw dźwiękami.
Płyta skierowana jest przede wszystkim do osób głodnych tanecznych zabaw z najwyższej półki. Ci, którzy wolą jednak bardziej spokojne, instrumentalne jazz-rockowe fuzje proponuję zapoznanie się ze wspomnianym debiutem grupy. I choć kierunek, jaki obrali muzycy nie do końca mnie satysfakcjonuje, to i tak przyznaję, że ”Ya-Ka-May” jest wymarzonym materiałem na gorący wakacyjny czas.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz