sobota, 10 lipca 2010

NAS & Da­mian Mar­ley - Distant Relatives (2010)



Odkąd po­ja­wi­ła się in­for­ma­cja o współ­pra­cy tych dwóch panów, cze­ka­łem z nie­cier­pli­wo­ścią. Od po­cząt­ku pro­jekt bu­dził duże za­in­te­re­so­wa­nie. Ar­cy­cie­ka­we zde­rze­nie dwóch mu­zycz­nych świa­tów, luźno ze sobą po­wią­za­nych.

NAS, jedna z waż­niej­szych po­sta­ci na ame­ry­kań­skiej rap sce­nie, oraz Da­mian Mar­ley, jeden z synów le­gen­dar­ne­go Boba Mar­leya. Głę­bo­ko osa­dzo­ny w tra­dy­cji rdzen­ne­go, ja­maj­skie­go reg­gae. Warto po­wie­dzieć, że ja­ka­kol­wiek współ­pra­ca mu­zy­ków z róż­nych śro­do­wisk twór­czych jest świet­nym uka­za­niem uni­wer­sal­ne­go ję­zy­ka jakim jest mu­zy­ka. W tym przy­pad­ku owy język cał­ko­wi­cie się spraw­dza.

Po prze­słu­cha­niu ma­te­ria­łu byłem po­zy­tyw­nie za­sko­czo­ny, gdyż żaden z mu­zy­ków nie prze­jął he­ge­mo­nii nad pro­jek­tem. Tym de­mo­kra­tycz­nym spo­so­bem po­wstał ma­te­riał ab­so­lut­nie ory­gi­nal­ny. Wbrew prze­wi­dy­wa­niom, płyta nie jest zbyt ostra, za­rów­no mu­zycz­nie jak i ze wzglę­du na tek­sty. Ma­te­riał, ani stric­te reg­gae, ani hip-ho­po­wy (choć do tego dru­gie­go ga­tun­ku jest tu nieco bli­żej).

Cha­rak­te­ry­stycz­ny, mo­men­ta­mi beł­ko­tli­wy wokal Da­mia­na, oraz na­wij­ka NAS-a na tle w miarę pro­stych hip-ho­po­wych pod­kła­dów na­zna­czo­nych ra­do­snym pul­sem reg­gae i po­tęż­nym basem punk­tu­ją­cym każdy numer. I tak do­świad­czy­my tu za­rów­no spo­koj­nych pio­se­nek z kli­ma­tycz­ny­mi chór­ka­mi, jak i tych bar­dziej dra­pież­nych, ze świet­ny­mi prze­pla­ta­ją­cy­mi się wo­ka­la­mi oby­dwu panów. Co cie­ka­we, przy dużym zróż­ni­co­wa­niu ma­te­ria­łu, ca­łość jest nad wyraz spój­na.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz