wtorek, 13 października 2009

Fever Ray - Fever Ray(2009)


Wszyscy Ci, którzy mieli pojęcie o twórczości skandynawskiej elektronicznej grupy The Knife na pewno byli świadomi, że prędzej czy później doczekamy się solowego projektu albo z jednej albo z drugiej strony duetu. Karin Dreijer Andersson wyłamała się pierwsza i powołała do życia projekt Fever Ray. Z tym właśnie projektem koncertowała nawet już w naszym kraju. Dzięki temu wiemy, że perfekcja to w każdym calu, nie tylko jeżeli chodzi o występy na żywo ale i wydawnictwo to kawał dobrej klimatycznej muzyki.

Słuchając tej płyty czułem się jak intruz. Nie taki niepożądany. Nie taki, którego nie powinno tam być. Intruz, o którego istnieniu artyści wiedzą, a mimo to kontynuują swoje dźwiękowe przedstawienie. Muzyka na tym albumie jest bardzo uduchowiona. Do takiego efektu nie potrzeba było skomplikowanych działań muzycznych, wystarczył głos wokalistki i tło złożone z prostej, wręcz minimalistycznej, acz ciepłej muzyki. By odkryć to co w tych utworach „siedzi” musimy się nad nią skupić. Jeżeli ktoś pokusi się jedynie o włączenie krążka z myślą, iż miałby on służyć za tło; to z jednej strony otrzyma miłe dla ucha ciepłe brzmienia uzupełniające przyjemną atmosferę lecz z drugiej straci cały mistycyzm który ukazuje się po oddaniu się tej muzyce na kilka chwil. Dopiero gdy przysiądziemy,a słuchając nie będziemy robić tysiąca innych rzeczy na raz, zacznie to mieć sens. Całe wydawnictwo jest równe. Nie ma tu zrywów, czy spowolnień. To jedno, w miarę spokojne tempo. Może być to zgubne gdyż jeśli płytę zapętlić kilka razy to trudno było by nam odnaleźć początek jak i koniec. Tekstowo płyta nie zachwyca, to opowieści o życiu artystki, ale tak naprawdę to nie o same słowa tu chodzi, a o sposób ich „podania”.

Poligrafia całościowo utrzymana jest w czerni. To świetny kolor do oddania klimatu płyty. Z jednej strony jest tu coś niepokojącego, a z drugiej ten niepokój jest na tyle pociągający, że mamy ochotę słuchać tej płyty jeszcze raz, i jeszcze raz. Polecam ten krążek, na zimowy długi wieczór, gdy zalegając przy kominku oddamy się muzyce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz