Pomimo ciężkich przepraw, jakie zespół miał na koncercie w Gdyni (nie dosyć, że piorun uderzył w ich autobus to jeszcze na samym koncercie wystąpiły kłopoty techniczne) chłopaki zdołali zagrać u nas kilka kawałków, z wtedy jeszcze niewydanej płyty „Humbug”. Wtedy były to spokojne plamy na tle szybkiej i energicznej setlisty z pozostałych krążków.
Nie wiem czy spokojniejszy ton jest celowym zabiegiem marketingowym mającym na celu dotarcie do większego grona słuchaczy, czy po prostu chłopaki chcieli jakiejś odmiany, gdyż już do niej dorośli. Zapewne i jedno i drugie. Jakie nie byłyby przyczyny, Humbug jest ich najspokojniejszym krążkiem. Dużo tu zależy od sposobu śpiewania Alexa Turnera. Na nowej płycie robi to zdecydowanie spokojniej, a momentami nawet melancholijnie ( marzycielsko odśpiewany: Secret Door). Oczywiście nie oznacza to, że brak płycie rockowego przytupu. Momentami, jak dawniej muzyka wciska w fotel. Mimo tego wątpię, by entuzjaści ich wczesnej twórczości byli zachwyceni owym wydawnictwem. Nie jest to już to samo, co na przykład na pierwszej płycie. Arktyczne Małpy z szybkiego i rzadko rozbudowanego stylu rozwinęli siebie i swoje kawałki. Na pewno duża w tym zasługa Jamesa Forda i Josha Homma, którzy to razem z chłopakami majstrowali przy nowym krążku. Jest to wydawnictwo bardzo dojrzałe muzycznie i to się zdecydowanie chwali, gdyż wreszcie widzimy to jak młodzi, a już sławni artyści rozwijają się i na naszych oczach udanie eksperymentują z brzmieniem zespołu. Zalecam przyjmować w całości, gdyż płyty nie dosyć, że przyjemnie się słucha to wprowadza ona w swoisty trans.
Nie ma, co rozpisywać się na temat okładki, gdyż jakiś głębszy artyzm w żadnym wypadku nie towarzyszył chłopakom przy jej wymyślaniu. W tym aspekcie Małpki się nie postarały. Ale oczywiście, gdyby oceniało się płyty po okładkach można by dużo stracić, bo tu okładka żadna, a płyta bardzo dobra. Mam cichą nadzieje, że zespół będzie kontynuował ten nowy spokojniejszy styl, a nie powróci do szybkiego, czasami niezrozumiałego hałasu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz