środa, 2 września 2009

Łąki Łan - Warszawa(Hard Rock Cafe) - 1.09.2009

Starym polskim zwyczajem przybyłem godzinę przed planowanym rozpoczęciem. Ku mojemu zdziwieniu pan, który sprawdzał bilety poprosił mnie o okazanie dowodu w celu potwierdzenia pełnoletniości. Dziwna sprawa, gdyż zdyskryminowano małoletnich fanów zespołu. Ale nic to, końcem końców i Ci jakoś dali sobie radę, gdyż kilku pod sceną szalało.

Już godzinę przed rozpoczęciem było dużo ludzi. Wszystkie stoliki zajęte, plus ludzie siedzący pod ścianami ze zniecierpliwionymi minami. Gdy wybiła godzina 0, czyli w tym przypadku 22-ga, wszyscy byli już zwarci i gotowi, a podziemna sala Warszawskiego Hard Rocka pękała w szwach. I zaczęło się. Dosyć silnie powiało odchodzącym już latem. Kwiaty, rośliny, zieleń. Nie wiem czy to normalne, ale za każdym razem, gdy widzę chłopaków z Łąki Łan w swoich przebraniach, mimowolnie twarz cieszy mi się od ucha do ucha.

Zaczęli jak zwykle, mocnym głośnym drum ‘n’ base piosenki „ Aprokof”, później „ Wygon”, chwila odpoczynku i powoli zaczęli się rozkręcać. Rozpętał się funk. Płynęli przez kolejne energetyczne ładunki. Wokalista, jak zwykle wulkan mocy, popijał nieznany trunek ze swojego różowego słonika i wymachiwał pluszakami we wszystkich kierunkach. Domyślać się jedynie mogę, że w słoniku nie było zbyt mocnego trunku, gdyż obok stała również buteleczka Wódki Żołądkowej, równie sukcesywnie opróżniana. Lecz z drugiej strony, jak i zawodnik dobry, to wódkę wódką popije.

Tego wieczoru usłyszeliśmy wokal prawie wszystkich członków zespołu. Megamotyl wciąż wspominający o ważnej wiadomości: „ 50 groszy znów jest w mieście” ( parodia 50 cent’a) wyśpiewał „Wielkiego Edka”. Bonk z wielkim uśmiechem na ustach pokazał co potrafi w utworze „Love”. I tak, ta piękna i magiczna muzyka płynęła z każdym kawałkiem bujając wesoło cala sale. Aż tu nagle do majka dorwał się Cokictokloc i zaczął rapować. I trzeba mu przyznać, wyszło mu to bardzo dobrze. Śpiewa, śpiew i nagle refren: Jump! Jump! Jump!. I tak oto wszyscy jak jeden mąż skakali i krzyczeli. Nawet artyści nie oszczędzali się i skakali razem z publicznością. Ten moment był zdecydowanie epicentrum trzęsienia, jakie tego wieczoru te ‘polne ludki’ wywołały w centrum miasta stołecznego, Warszawy. Po tym szaleństwie nastąpiła chwila wyciszenia. Bonk świrował spokojne melodie na gitarze. Cokictokloc oraz Poń Kolny stojąc przy mikrofonie próbowali palcami wypstrykiwać spokojny rytm. Słowo próbowali jest tutaj kluczem. Ten spokój przeszedł w końcówkę, która była długa i owocna.

„ Nikt nie będzie ruchać Cię” - tak na koniec śpiewał gitarzysta i myślę, że ta właśnie sentencja powinna stać się mottem dnia. Po zakończeniu tego utworu, nasz żółty gitarzysta mówiąc: „Love” przypalił skręta i podał go w publiczność. Następnie przyszedł czas na serie różnych dziwnych i nie zrozumiałych ruchów scenicznych, oraz bisy.

Na koncercie, co uważam za bardzo pozytywne usłyszeliśmy kilka piosenek z pierwszej płyty. To miło, że chłopaki nie katują jedynie nowego materiału a wspierają się swoimi wcześniejszymi dziełami. Przy takim zespole trzeba również wspomnieć o interakcji z publicznością. Wiadomo, w tym akurat przypadku miejsce samo przez siebie dawało blisko kontakt, gdyż fani prawie dotykali artystów, ale i tak wielki pozytyw za rozmowy, żarty i ogólną porozumienie z publicznością.

Jest nie tylko koncertowo, dawka świetnej, pozytywnie zwariowanej energii. Wiadomo, że na żywo przekazują nam ją prosto do żył, co zdecydowanie działa lepiej.To muzyka, przy której można się wyszaleć, ale można i posłuchać i upajać się koncertowymi wersjami kawałków, jakie znamy z płyt, a te bardzo fajnie są rozwijane i momentami przerabiane.

Jeszcze na sam koniec musze wyrazić mój rosnący podziw dla basisty zespołu. Temperatura na sali rosła z minuty na minutę, robiło się coraz bardziej gorąco, a on dzielnie w swoim króliczym stroju, obudowanym od stóp do głów tłukł z niezmienną świetnością, bez pomyłek. Bardzo dobry koncert, bardzo dobra forma. Co tu więcej, trzeba iść na pole i zapodać sobie basów Łąki Łana.

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

1 komentarz:

  1. 1. 'warszawskiego' z malej litery
    2. posluchaj sobie Death Cab for Cutie
    3. idz do Hard Rocka na koncert The TIP

    OdpowiedzUsuń