poniedziałek, 7 września 2009
Funktor - Warszawa(Centralny Basen Artystyczny ) - 5.09.09
Zaczęło się z poślizgiem czasowym. Ale wiadomo, na scenie tego wieczoru nie grał jeden a aż cztery zespoły. Ustawienie instrumentów, dźwięku na mikrofonach. Trwało to jakiś czas. Tu za cicho, tu za głośno, a tu w ogóle nie działa. W końcu zaczęło i powitał nas charyzmatyczny wokalista Funktora. Pierwsze dwa kawałki, dużo energii, dużo pomysłów. Wydawało by się że już nic nie mogło ich powstrzymać, że ląd energetycznej bomby już płonął, zbliżał się do ładunku. Niestety, bas nie wytrzymał próby mocy. Poszła ostatnia z czterech basowych strun. Gorączkowe poszukiwanie struny. Nawiasem mówiąc muzycy powinni być przygotowani na taki obrót sprawy i mieć zapasowe, bo wiadomo struny jak i również prezerwatywy, zwyczajnie pękają. Po chwili znalazła się struna. Zły los chciał że była za krótka. Już drugi raz dalsze granie wisiało na włosku. Z pomocą przyszedł basista innego zespołu który również grał tego wieczoru i poświęcił się pożyczając swój pięciostrunowy bas. Funk wreszcie mógł dać upust energii. W międzyczasie na scenie pojawił się fan zespołu i starał się zapełnić lukę żartami, zapychacz dobry, ale wiadomo że wszyscy czekali na muzykę. Trochę jej było nawet w przerwie, gdyż saksofonista i gitarzysta zaczęli grać jeden z lepszych kawałków Herbiego Hankooka co było dla mnie nie małym zaskoczeniem, usłyszeć jazzowy klasyk na koncercie funkowym. W końcu udało się. Kolejne elektryzujące dźwięki, i ten saksofon, który świetnie wpasowywał się w całość. Kilka starych, znanych kawałków i kilka całkiem nowych. Trzeba przyznać że chłopaki nie spuszczają z tony gdyż nowy materiał zarówno siłą jak i dynamiką nie odstawał od starych kawałków. Chłopaki płynęli przez kawałki. Lecz niestety miała miejsce jeszcze jedna przerwa. Tym razem wahadełko od stopy perkusyjnej odmówiło posłuszeństwa i odpadło. Ten problem również został rozwiązany, tym razem szybciej niż kłopoty z basem. Niestety wspomniane problemy znacznie uszczupliły grupie czas jaki został przeznaczony na ich występ. Na swój czekała jeszcze jedna kapela więc nie było rady trzeba było kończyć. Wyśpiewywane refreny wspólnie s publicznością świetnie wpisały się w scenariusz koncertu. Przeprosin za problemy było wiele, lecz za złe mieć tego nie mogliśmy bo zespół świetnie czuje się na scenie i gdyby mogli grali by dla nas całą noc. Muzycznie chłopaki świetnie dają sobie radę. W takim zespole dużo zależy od wokalisty, ale ten nie dosyć że świetnie śpiewa to i z konferansjerką jest na Ty. Ostatni utwór, i finisz. Było wszystko, wierna publiczność, ludzie skaczący ze sceny na falę i dużo dobrej muzyki. Mimo tych wszystkich przeciwności które spotkały zespól tego wieczoru koncert była bardzo dobry i równy. Jedyne co mogę zaliczyć na minus to nagłośnienie które szwankowało. Muzyka była trochę za głośna. Nagłośnienie przygotowane było na większą sale, a te w Centralnym Basenie Artystycznym ze świetną akustyką nie jest za duża. Ale to już wina pracujących tam dźwiękowców. Zespół nie zawiniła wręcz stał się ofiarom kiepskiej organizacji nagłośnienia. Mimo to koncert był energetyczny i dynamiczny. A funktor to zespół którego karierę warto śledzić bo chłopaki mogą zajść wysoko, wystarczy by nie spuszczali z tony i robili swoje. Let da Funk begin.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

basista (z nowymi już strunami) pozdrawia i zaprasza na koncert do Harendy, 27 stycznia;)
OdpowiedzUsuń