niedziela, 21 marca 2010

Duże Pe - Zapiski Z Życia Na Terytorium Wroga(2010)


Już od prawie dziesięciu lat na scenie. Podczas tego okresu Pan Duże Pe uświetniał swoją poezją różne składy i wydawał różne płyty. Masala Sound System, Banda Tre, Cisza & Spokój, Cinq G. Tym razem jednak, postanowił zrobić coś na własny rachunek. Album dobry, lecz tylko i wyłącznie dobry. Wspierany przez Kixnare na beatach, odrobił lekcje z otaczającej nas szarej rzeczywistości.

Zacznijmy od muzyki, jako takiej. Podkłady zrobione przez Kixnare'a są bardzo mocnym punktem tego wydawnictwa. Spokojne, nieco przybrudzone, chilloutowe beaty. Kolaże muzyczne bez niepotrzebnych udziwnień, urozmaicone spokojnymi instrumentalnymi plamami. Te minimalistyczne tło, stoi w świetnym kontraście z liryczną ekspresją pana duże Pe. A jak sytuacja ma się pod względem tekstowym? Niestety nierówno. Z jednej strony mamy ciekawe liryczne meandry, urozmaicone poetyckie przeplatanki, które wynoszą warstwę tekstową ponad przeciętną. Ciekawa wizja zwraca uwagę na współczesne problemy i niejednokrotnie zmusza nas do myślenia. Lecz w tym przypadku jest również ta druga, ciemniejsza strona. Pojawiają się tu proste i słabe opowiastki doprawione skandowaniem jednowyrazowego refrenu, które w niemal prostackiej konwencji źle wyglądają przy wysoko postawionej poprzeczce niektórych numerów. Jednak nadal, płyta, jako całość prezentuje się bardzo pozytywnie, i daje dużo przyjemności słuchania.

Poligrafia nie jest zbyt ciekawa. Już sama okładka, na której widzimy samego rapera pozostawia dużo do życzenia. Uważam, że umieszczenie własnego zdjęcia na okładce płyty jest albo przejawem samouwielbienia, (co raczej wykluczam) lub braku odpowiedniej inwencji twórczej, która mogłaby objąć graficzne przygotowanie płyty. Jednak tę płytę należy oceniać przede wszystkim po muzyce, a ta się broni. Nie bez trudu, ale wyłania się z wydawniczej rzeki. Mogło być lepiej, gdyż do zachwytu daleko, ale nie ma co narzekać w końcu to „debiutanckie” solo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz